Podróz busem
(Polska)
Podróż BusemWakacje, słońce, basen, znajomi... Zapowiadało się wspaniale, ale niestety nie do końca tak było. Zaplanowałyśmy, że pojedziemy na odkryty basen .
Podekscytowane postanowiłyśmy wybrać się tam busem. Trzy z nas wyjeżdżały z dworca, czyli z pierwszego przystanka, no a ja i jeszcze jedna koleżanka wsiadałyśmy pare przystanków dalej. Wiedziałyśmy, że będzie dużo ludzi, więc zarezerwowałyśmy wcześniej miejsa. Na busa czekałam już 10 minut wcześniej - zawsze jestem wszędzie wcześniej, bo boję się, że się spóźnię.
Czas ten szybko nam minął, bo jak zawsze zaczęłyśmy intensywnie rozmawiać, nie koniecznie o mądrych rzeczach - jak to nastolatki. Jak zauważyłyśmy nadjeżdżającego busa, zaczęłyśmy się przygotowywać do procedury wsiadania, a z naszymi wielkimi torbami wiedziałyśmy, że może być trudno wepchnąć się do środka (oczywiście zabrałyśmy ze sobą "tylko" same potrzebne rzeczy).
Jednak bus się nie zatrzymał przy chodniku, tylko przystanął na ulicy. Zaniepokoiłyśmy się tym. Otworzyło się okno i kierowca zaczął krzyczeć do nas, że nie ma już miejsca, a następny bus, który miał przyjechać za godzinę, nie przyjedzie bo jest zepsuty, a więc następny będzie za 2 godziny. Załamało nas to, nawet nie zaczęłyśmy krzyczeć o naszej rezerwacji, bo kierowca szybko odjechał, nie dając nam dojść do głosu.
Zamarłyśmy bez słowa, póki nie zadzwoniły do nas koleżanki, które nie wiedziały co się stało i dlaczego nie wsiadłyśmy.
Wszystko im opowiedziałyśmy i dzieczyny powiedziały, że spokojnie możemy dojechać za dwie godziny. Jednak z Asią nie za bardzo wiedziałyśmy, co robić przez te 2 godziny i wtedy wydarzyło się coś niesamowitego. Zadzwoniła moja ciocia i zaprosiła mnie do siebie do Nowej Dęby,
bo przejedża właśnie przez Mielec i może mnie od razu zabrać. Strasznie mnie to ucieszyło, bo w końcu tam też jest odkryty basen i czemu nieskorzystać z takiej okazji! Asia też się zgodziła, więc kolejne 10 minut czekałyśmy na moją ciocię i pojechałyśmy.
Bawiłyśmy się super, najpierw na basenie, a potem nad jeziorem, koło którego był właśnie budynek cały w graffiti, przy którym robiłśmy sobie zdjęcia. Spędziłyśmy wspaniały czas i dopiero wieczorem wróciłyśmy do domu - również busem.
Teraz zawsze, kiedy mam jechać busem stresuję się, czy wszystko pójdzie tak jak to sobie zaplanuje (czy wsiądę do w ogóle do busa).